Dedykacja Horrorka
Dla niepowtarzalnej wariatki, która zawsze dodaje mi wiary w siebie, wspiera przy pisaniu, a na dodatek daje niezwykłe wspomnienia z rolko-spacerków. Dziękuję, Aniu.

Powrót

Rozdział IV

Sobota, 27.Lutego.2010, 15:48
Następnego dnia opowiedziałam wszystko Michałowi, który postanowił zabrać mnie na policję. Złożyłam zeznania, które nie wiem – pomogły czy nie, ale ja miałam czyste sumienie, że niczego nie ukrywałam. Z tego co dowiedziałam się od Michała, to właśnie to było im potrzebne, aby upewnić się, że to Barczyk jest winien śmierci mamy. Kasia powiedziała, co wiedziała, ale ze względu na to, że praktycznie przez całe zdarzenie była ukryta w szafie, nie powiedziała zbyt wiele, natomiast sam Barczyk nie podał swojej wersji wydarzeń, bo w niewiadomy sposób po prostu zniknął.
Niedługo też miałam pierwszą wizytę u psychologa, Małgorzaty Markiewicz. Była to osoba, jakiej się spodziewałam – krótko obcięta kobieta w okularach, ubrana w dziwny, wzorzysty sweter, eleganckie spodnie i buty na średniej wysokości obcasie. Kiedyś Michał poznał się z nią, dlatego właśnie do niej postanowił mnie zapisać. Początkowo krępowałam się w rozmowie, mimo tego że powiedziała, abym mówiła wszystko. Nie byłam pewna czy mi uwierzy, gdy opowiem o tej dziewczynce ze szpitala, mogła przecież pomyśleć, że oszalałam, czego właśnie obawiał się Michał – w końcu widziałam ludzi i rzeczy, których nie widział nikt inny.
Potem jednak, gdy opowiedziałam co wydarzyło się na cmentarzu i kobieta nie wyśmiała mnie, zaczęłam mówić wszystko – moje przemyślenia dotyczące Michała, Oli, Kasi, mamy, Barczyka i innych osób, a także każdego wydarzenia, które pamiętałam. Słuchała mnie z zainteresowaniem, starając się mi nie przerywać, robiąc skrupulatne notatki.
Kiedy wizyta dobiegła końca, kobieta zamieniła parę słów z Michałem. Z tego co udało mi się usłyszeć, mówiła coś o tym, że to raczej nie jest początek żadnej choroby, tylko po prostu jest to skutek szoku, którego z pewnością doznałam po tym, co się wydarzyło. Potem pojechaliśmy do domu.
Postanowiłam zapytać Michała o babcię i jej przyczyny, dla których nie znosi zarówno jego jak i mnie. Zrobiłam to, gdy siedzieliśmy w salonie – ja i Michał oglądaliśmy telewizję, Ola czytała jakąś książkę. Początkowo miał problemy, aby mi to wytłumaczyć. Nie bardzo wiedział od czego zacząć.
- Powiem tak… Gdy ja i Renata się poznaliśmy, ona zaczynała szkołę średnią, była ode mnie rok młodsza, więc ja byłem w drugiej klasie… Jakoś to wyszło, że pod koniec tego samego roku szkolnego byliśmy parą… Wszystko było w porządku, aż do czasu, gdy w drugiej klasie Renata odkryła, że jest w ciąży. Ani ona, ani ja nie mieliśmy zamiaru wymigiwać się od odpowiedzialności, przyznam szczerze, że byliśmy z tego powodu nawet szczęśliwi… Oczywiście na tyle bardzo, na ile mogą sobie pozwolić szesnastolatka i siedemnastolatek… Twoja babcia natomiast nie mogła się z tym pogodzić… Renata zawsze była ambitna, miała wielkie plany na przyszłość i jej matka uważała, że dziecko to wszystko zrujnuje… W jakimś sensie miała rację, ale nie do końca… No i gdy ty się urodziłaś Renata faktycznie, na pierwszym miejscu postawiła rodzinę… Twoja babcia nie mogła znieść myśli, że mimo iż moi rodzice zaproponowali, że pomogą nam opiekować się tobą, abyśmy mogli skończyć szkołę, studia, to Renata postanowiła, że nie chce, aby oni opiekowali się tobą praktycznie od rana do wieczora… Dlatego właśnie jest tak, jak jest… Twoja babcia nie znosi ciebie, bo według niej zrujnowałaś swojej matce życie, co oczywiście prawdą nie jest, natomiast mnie dlatego, że bardzo wyraźnie się do tego przyczyniłem…
- Powiem szczerze- wtrąciła się Ola- że prawie każda kobieta na miejscu mamy Magdy postąpiłaby tak samo… Nie rozumiem, o co tu mieć pretensje… Co się stało, to się nie odstanie i trzeba się z tym pogodzić, tak jak to zrobiłeś ty, Michał, i mama Magdy… Więc na waszym miejscu, całkowicie zignorowałabym tą kobietę, która was tak traktuje, nie warto zawracać sobie głowy.
Uśmiechnęłam się do Oli. Miałam dokładnie takie samo zdanie jak ona. Odwzajemniła uśmiech, jednak zaraz mina jej zrzedła. Na jej twarzy pojawiło się lekkie zdziwienie i strach, spojrzała na Michała, mówiąc że chyba odeszły jej wody. Siedziałam i patrzyłam jak Michał biega po domu, zbierając wszystkie potrzebne Oli do szpitala rzeczy.
Ja zostałam w domu. Nie chciałam być częścią tego całego zamieszania. Jednak na moje nieszczęście Ola zostawiła w domu swój telefon. Pewnie wszystkim powysyłała wiadomości z telefonu Michała o tym, że zaczęła rodzić i teraz wszyscy chcieli dowiedzieć się czegoś więcej. Pierwszy telefon zadzwonił, gdy siedziałam w salonie oglądając telewizję. Usłyszałam komórkę Oli. Głupio było mi odbierać, ale wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię to będą dzwonili bez przerwy. Dlatego też podniosłam słuchawkę.
- Słucham?
- Siostra, jak się czujesz, wszystko w porządku?- usłyszałam w słuchawce męski głos.
- Magda z tej strony, Ola pojechała z Michałem do szpitala i nie wzięła telefonu.
- Magda? Córka Michała? Niemożliwe, jego córka ma sześć lat!
- Przede wszystkim, to ja i nie mam sześciu lat, tylko szesnaście! A jeżeli chce się pan skontaktować z Olą, to proszę zadzwonić na komórkę Michała.
- Aha… Dobrze… Dziękuje…- rozłączył się.
Podobnych telefonów było jeszcze kilka – rodzice Oli, jej siostra, dwie przyjaciółki. Pewnie jeszcze kogoś pominęłam. Naprawdę mnie to irytowało i miałam ochotę nagrać na pocztę głosową wiadomość, żeby skontaktować się z Olą przez telefon Michała, a ten telefon wyłączyć.
Pogoda na dworze zaczynała się dosyć szybko psuć i wkrótce nadeszła burza. W całym domu panował półmrok, tylko salon delikatnie rozświetlał błysk telewizora. Stwierdziłam, że na razie nie będę go wyłączać, dopiero gdy burza będzie naprawdę bardzo mocna. Słyszałam gwiżdżący za oknem dosyć mocny wiatr i dźwięk kropli deszczu, uderzających o parapet. Co jakiś czas zauważałam błysk i dochodził do mnie grzmot.
W pewnym momencie dotarł do mnie kolejny dźwięk telefonu. Tym razem jednak nie była to komórka Oli, a telefon domowy. Zdziwiona poszłam do przedpokoju i podniosłam słuchawkę. Nie usłyszałam nic, poza szuraniem i skrobaniem, mimo moich nawoływań nikt się nie odezwał. Gdy zdenerwowana skończyłam połączenie zorientowałam się, że te dźwięki wcale nie dochodziły z telefonu, a z któregoś z pokoi na piętrze. Dostałam gęsiej skórki, nasłuchując. Wręcz podskoczyłam ze strachu, gdy telefon znowu zadzwonił.
Tym razem pojawił się oddech. Miarowy, lekko świszczący, sprawił że lekko się przeraziłam. Potem pojawiła się sylwetka za oknem w salonie. Przerażona nie mogłam się ruszyć. Widziałam, jak człowiek zza okna zagląda do salonu, chyba szukając mnie wzrokiem. Nie zauważył mnie, stojącej w przedpokoju nawet przy błysku, bo nawet wtedy przedpokój pozostawał nieoświetlony.
Postanowiłam jednak na wszelki wypadek iść na górę, tam łatwiej byłoby mi znaleźć miejsce do ukrycia się, gdybym tego potrzebowała. Okazało się to zdecydowanie trafionym pomysłem, bo będąc na szczycie schodów usłyszałam wybijane w salonie okno. Serce zaczęło mi bić jeszcze szybciej i rozejrzałam się, zastanawiając się, który z pokoi wybrać – mój, Oli i Michała czy Igora? W końcu jednak wybrałam moją sypialnię. Spojrzałam dookoła i prawie podbiegłam do szafy, wyciągając kluczyk, wchodząc do środka i zamykając się od wewnątrz. Patrzyłam na sypialnię przez dziurkę od klucza.
Słyszałam wolne kroki na schodach, po czym w błysku pioruna ujrzałam cień, tajemniczy osobnik stał w tym momencie w drzwiach do mojego pokoju. W domu panowała całkowita cisza, nie było słychać nic poza odgłosami zza okna. Miałam wrażenie, że znajdzie mnie przez mój oddech, wydawało mi się, że jest on bardzo głośny. Sparaliżowało mnie, gdy przeszedł tuż obok szafy i położył coś na moim biurku.
Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi do sypialni Oli i Michała, byłam tego pewna, bo były to jedyne w całym domu drzwi, poza tymi od piwnicy, które lekko skrzypiały. Człowiek będący w pokoju też to usłyszał i powoli poszedł do drzwi, wyciągając z kieszeni scyzoryk. Na jego twarzy pojawił się bardzo niemiły uśmiech. Wyszedł z pokoju, znikając mi z oczu. Widziałam tylko jego cień. Zauważyłam, że niespodziewanie stanął zdziwiony, a może przerażony.
- Co u diaska..?- powiedział, chyba wpatrując się w koniec korytarza i nagle jego ręka wykrzywiła się, jakby ktoś wygiął ją bardzo mocno. Usłyszałam trzask łamanej kości. Nie miałam pojęcia jak to się stało, przecież tam nikogo nie mogło być, nie było żadnego innego cienia. Ważne jednak, że spowodowało to, że ten człowiek czym prędzej uciekł z domu.
Odczekałam chwilę i wyszłam z szafy. Trochę bałam się wyjść z pokoju, ale przecież oprócz mnie nie powinno nikogo tu być. Szybko przeszłam odcinek między moim pokojem a schodami i zbiegłam na dół. Usłyszałam dźwięk telefonu Oli. Spojrzałam na wyświetlacz, dzwonił Michał.
- Ola już urodziła?- spytałam zdziwiona, że tak szybko to poszło.
- Miała cesarkę… U ciebie wszystko w porządku?
- Nie wiem… Przed chwilą ktoś tu był… Wybił szybę w salonie… Ale uciekł, gdy… Ciężko mi to wyjaśnić tak przez telefon…
- Ale tobie nic nie zrobił?
- Nie, schowałam się…
- Czekaj na mnie, będę za pół godziny.
Przerwał połączenie, a ja znowu usłyszałam szuranie. Tym razem dochodziło ono z przedpokoju. Poszłam tam, jednak niczego nie zauważyłam. Jedyne co się zmieniło, to ten dźwięk ucichł. Cały czas jednak miałam nieprzyjemne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje.
Poszłam z powrotem do salonu i usiadłam na kanapie. Zawiewało chłodem z okna, jednak się tym nie przejęłam. Telewizor zagłuszał wszystkie dźwięki dochodzące z innych części domu i o to mi chodziło. Zmroziło mnie, gdy spojrzałam na ekran telewizora. Oprócz filmu, była tam też przezroczysta twarz, wpatrująca się we mnie. Bez problemu rozpoznałam w niej dziewczynkę ze szpitala i wrzasnęłam ze strachu. Nie była tak wyraźna jak w szpitalu, tym razem bardziej przypominała ducha. Zamknęłam oczy i otworzyłam je ponownie, jednak nie zniknęła. Następnie trzęsącą się dłonią sięgnęłam po pilota i wyłączyłam telewizor.
Okazało się to beznadziejnym pomysłem bo czarny ekran spowodował, że jasna twarz była jeszcze bardziej widoczna.
- Musisz… uwierzyć…- usłyszałam, wolne słowa, wypowiedziane przez dziewczynkę. Miała niski, mrożący krew w żyłach głos.
- W co?! Czego ode mnie chcesz?!- krzyknęłam.
Mała jednak powtórzyła te same słowa.
- Czym… Kim ty w ogóle jesteś?!- krzyknęłam ponownie.
Usłyszałam głośne skrzypienie drzwi od piwnicy, oczy dziecka jakby były na nie skierowane. Wydawało mi się, jakby ona celowo je otwierała w odpowiedzi na moje pytanie. Wtedy też na podwórko wjechał samochód. Domyśliłam się, że to Michał wrócił. Na twarzy dziewczynki pojawił się grymas niezadowolenia i zniknęła. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że burza już praktycznie się skończyła.
- Magda, gdzie jesteś?- głos Michała sprawił, że mi ulżyło.
Od razu do niego poszłam i opowiedziałam mu, co się wydarzyło, celowo pomijając wydarzenia związane z tą małą. Nie wiedział, że widziałam ją już dwukrotnie i lepiej, aby tak pozostało. Michał obszedł dom, jednak nikogo nie znalazł. Na biurku znaleźliśmy dziwną karteczkę z napisem „Miej się na baczności”, który sprawił, że dostałam gęsiej skórki. Michał obejrzał też wybite okno.
- Pięknie, jeszcze tego mi brakowało…- westchnął- Idź się połóż Magda, już późno, pewnie jesteś zmęczona. I nie bój się, nic ci się nie stanie.
Uśmiechnęłam się tylko do niego i poszłam na górę. Położyłam się, miał rację, byłam zmęczona. Leżałam w łóżku i nie mogłam zasnąć. Miałam wrażenie, że cały czas ktoś mnie obserwuje, jednak bałam się odwrócić i upewnić, że nikogo tam nie ma. Wtedy też ujrzałam dziwny, jasny ślad na szafce od biurka. Wytężyłam wzrok i znowu się przeraziłam. Wyskrobane, koślawe litery układały się w dwa, doskonale znane mi słowa – „Musisz uwierzyć”.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


4 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

an15 an15.Sobota, 27.Lutego.2010, 19:50
95.40.182.28

Fajnie xDD

K i n i u ś ;) K i n i u ś ;).Poniedziałek, 1.Marca.2010, 19:09
79.162.49.130

Bosskie .! ;) Czekam na dalszy ciąg .

Ankka Ankka.Poniedziałek, 1.Marca.2010, 20:58
83.30.226.131

Wszystko co dokładnie myślę o horrorku już ci powiedziałam prywatnie.
Tutaj napisze tylko tyle : "Uwierzyć" zrobiświatową furrorę!

Onaa Onaa.Piątek, 5.Marca.2010, 20:35
89.78.236.148

To jest super !



*******
layout by Inez for Linkup


. księga . gości .
obejrzyj . wpisz się

. Horrorek .
Prolog
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Rozdział V
Rozdział VI
Rozdział VII
Rozdział VIII

. archiwum .
2010
Styczeń (3)
Luty (2)
Marzec (2)
Lipiec (2)



. odwiedzam .

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych