Dedykacja Horrorka
Dla niepowtarzalnej wariatki, która zawsze dodaje mi wiary w siebie, wspiera przy pisaniu, a na dodatek daje niezwykłe wspomnienia z rolko-spacerków. Dziękuję, Aniu.

Powrót

Rozdział VII

Sobota, 17.Lipca.2010, 12:57
Gdy Eliza mi się pojawiała było źle, bo spotkania z dziewczynką, która od sześćdziesięciu lat nie żyła z pewnością nie należały do moich ulubionych zajęć, nawet jeśli przy ostatnim spotkaniu przekonałam się, że raczej nic mi nie grozi w jej towarzystwie. Kiedy jednak nie pokazywała się, wcale nie czułam się lepiej, wręcz przeciwnie, cały czas chodziłam jakaś dziwnie zaniepokojona, miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi i czai się w pobliżu tak, że go nie widziałam. Cieszył mnie natomiast fakt, że wszystkie inne dziwne zjawiska stopniowo się uspokajały. Ustały dziwne telefony, nikt więcej się nie włamał. Michał i Ola też byli zadowoleni, gdyż przestałam się zachowywać dziwnie bez określonego powodu, a wszystkie moje dziwactwa wywołał szok. Chciałam w to wierzyć, ale nie byłam przekonana, bo wiedziałam coś, o czym oni nie mieli pojęcia.
Bardzo ucieszyłam się z nadejścia weekendu, ponieważ Ola i Michał zaplanowali na sobotę wyjazd w góry, a że nigdy nie byłam w górach nie mogłam się doczekać. Kiedy w piątek wieczorem zadzwonił jego telefon, że musi przyjść do pracy zarówno ja, jak i Ola byłyśmy wściekłe, ale nic nie mogłyśmy poradzić.
I tak od samego rana Ola zajęła się czytaniem, właściwie rzadko widywałam ją robiącą w domu coś innego, chyba że jakaś koleżanka przyszła do niej, bo potrzebowała wizyty w salonie kosmetycznym, a że korzystała tylko z usług Oli, która teraz nie pracowała, musiała przybyć do jej domu i wtedy Ola odrywała się od książek. Ja natomiast zabrałam Igora na długi spacer. Uwielbiałam chodzić z wózkiem po mieście, mogłam się wtedy wyciszyć, porozmyślać, a nie byłam sama, bo towarzyszył mi mój mały braciszek, do którego zawsze mogłam się odezwać, mimo że jeszcze nie potrafił mi odpowiedzieć.
Postanowiłam iść tego dnia do parku. Była bardzo ładna pogoda, a wręcz zbyt piękna – słońce świeciło tak mocno, że nie dało się wytrzymać i już po kilku minutach chodzenia było się całym mokrym. W parku było mnóstwo ludzi, raz, że była to sobota i większość miało wolne, a dwa, że był tak upał i większość obecnych przyszła z kocami, rozkładając je na trawie i opalając się. Ja zajęłam jedną z ostatnich wolnych ławek w cieniu. Spojrzałam do wózka, Igor rozkopał cały cieniutki kocyk, którym był przykryty i spał. Zastanawiałam się, jak udało mu się zasnąć w takim upale, osobiście ledwo żyłam.
Słyszałam nadjeżdżającą deskorolkę i gdy była w pobliżu nagle rozległ się hałas. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam jak jadący na niej nastolatek, wpatrując się we mnie wielkimi, zdziwionymi i jednocześnie przerażonymi oczyma traci równowagę i się przewraca. Nie oderwał ode mnie wzroku, wyglądał jakby zobaczyć potwora. Rozejrzałam się i wtedy zauważyłam siedzącą na oparciu ławki Elizę, która znieruchomiała patrząc na tego chłopaka. I wtedy zauważyłam jej oczy – zniknęły tęczówki i źrenice, a całe białka były krwistoczerwone. Wyglądała koszmarnie, nawet ja się wystraszyłam i dostałam gęsiej skórki. Po chwili zorientowałam się, że nie patrzy na chłopaka, a na jego towarzysza, który wyłonił się zza niego. Był to gdzieś dziesięcioletni chłopiec, wyglądający bardzo grzecznie i spokojnie, a którego cała koszulka była we krwi, a pośrodku była ogromna, podłużna rana, jakby zadana bardzo wielkim nożem… albo siekierą. Oczy chłopca były identyczne jak Elizy, pomyślałam sobie, że musi to być jakaś forma ostrzeżenia, albo dania sobie nawzajem znać o obecności.
Nagle chłopiec skinął głową i oczy obojga stały się normalne. Musiał być Strażnikiem, tak jak Eliza, tylko że on ochraniał tego nastolatka. Przez moją głowę przemknęło pytanie, co mogło spowodować, że chłopak dostał Strażnika, ale chyba wolałam o tym nie myśleć. Ujrzałam natomiast jak długowłosy blondyn podchodzi do mnie, cały czas z takim samym wyrazem twarzy.
- A więc wreszcie spotykam osobę taką jak ja.- podszedł do mnie, siadając obok. Na jego twarzy nie było już śladu po zdziwieniu, a widniał na niej szeroki uśmiech.- Nie sądziłem, że kiedykolwiek spotkam kogoś innego, kto ma towarzysza… - spojrzał na Elizę, cały czas z uśmiechem na twarzy. Nie sprawiała wrażenia zachwyconej, gdy usiadł obok niej drugi Strażnik, cały czas spoglądała z uwagą to na jednego, to na drugiego, wyglądała tak, jakby nie chciała stracić czujności.
Chłopiec wyglądał bardzo podobnie.
- Oni chyba nie są zadowoleni ze spotkania…- powiedziałam, również się uśmiechając.- Jest ono dość… szokujące… Nie sądziłam, że ktokolwiek poza mną może ją zobaczyć…
- Nawet nie wiesz jak się przeraziłem, gdy ją zauważyłem… Myślałem, że mój wygląda jak ze strasznego horroru, ale twoja… Te włosy, ta krew na twarzy…- spojrzałam na niego zszokowana. Ja nie widziałam tego, o czym on mówił, przecież zajęłam się jej wyglądem, sprawiłam, że był mniej straszny, a teraz wyglądała tak, jak zostawiła mnie tego dnia.- Gdy spojrzałem na nią drugi raz, już było lepiej… Wyglądała bardziej jak człowiek… Została tylko ta sukienka z innej epoki…
- Dziwne…- spojrzałam ponownie na Strażników, ale oni zdawali się całkowicie ignorować naszą rozmowę- Gdy ja widziałam ją pierwszy raz i parę następnych też tak wyglądała… Ale ostatnio się nią zajęłam, bo nawet mnie potrafiła przestraszyć, pojawiając się znienacka. Może za pierwszym razem zawsze widziana jest tak, jak wyglądała kiedyś?
- Oni pokazują się nam tak, jak wyglądali w momencie śmierci… Więc pewnie to pierwsze spojrzenie właśnie takimi ich pokazuje…- skinęłam głową.
Nagle usłyszałam płacz Igora, musiał się obudzić. Podniosłam się i nachyliłam nad wózkiem, biorąc go na ręce. Posadziłam go sobie na kolanach, opadając z powrotem na ławkę. Mój towarzysz znowu był bardzo zdziwiony, chyba dopiero wtedy zauważył wózek, stojący obok ławki.
- To… twoje dziecko?- spytał takim tonem, że od razu pomyślałam, że głupio się z tym czuje, ale ciekawość wzięła w nim górę. Uśmiechnęłam się.
- Nie, to mój młodszy brat.- powiedziałam zaskoczona, spoglądając na braciszka, który zainteresował się piłeczką wiszącą przy plecaku chłopaka.
- Dosyć… sporo młodszy.- powiedział, nadal zdziwiony.
- Tak, dosyć… Ale wiesz, ja urodziłam się bardzo wcześnie, mój ojciec jest jeszcze stosunkowo młody, jego narzeczona też, więc to naprawdę nie dziwne, że mają małe dziecko… To raczej ja nie wyglądam na tą, kim rzeczywiście jestem…
- Rozumiem…- pokiwał głową.
Nagle Eliza stanęła na równe nogi, jej włosy nastroszyły się, wyglądała jakby zauważyła zagrożenie. Spoglądała cały czas w jeden punkt, w sam koniec alejki, z którego nadchodziło w naszą stronę mnóstwo ludzi.
- Idziemy.- syknęła, głosem zupełnie niepodobnym do tego, którego znałam.
Włożyłam Igora do wózka i szybko wstałam. Miałam już iść, gdy chłopak złapał mnie za rękaw.
- Ej, spotkajmy się jeszcze, co?- powiedział z uśmiechem na twarzy- W przyszłą sobotę w tym miejscu.
- Zgoda.- powiedziałam, usłyszałam chichy charkot dochodzący od Elizy, unoszącej się za mną, gotowej do ataku- W ogóle to jestem Magda.- powiedziałam, szybko ruszając.
- A ja Damian!- usłyszałam, gdy byłam już kawałek od niego. Obejrzałam się, ujrzałam dwie postaci w bluzach z kapturem, które wydawały mi się dziwnie znajome. Szły za mną.
Na ich widok ogarnęło mnie przerażenie i przyspieszyłam jeszcze bardziej. Mimo wszystko miałam wrażenie, że i tak poruszam się zbyt wolno. Cały czas słyszałam warczenie Elizy, coraz głośniejsze. Myślałam też, skąd ich znam i nagle zorientowałam się, że widziałam już wcześniej te bluzy. Byli to bez wątpienia koledzy Barczyka, bodaj Janek i Zdzisiek, jak ich nazywał.
- Hej, Madzia, zaczekaj!- usłyszałam za plecami, a Eliza zawarczała jeszcze głośniej.
Zaczęłam biec przed siebie, z wózkiem, mało nie potrącając po drodze kolejnych pieszych. Oni też biegli, powoli mnie doganiając. Na szczęście dom był całkiem blisko, więc po chwili już tam byłam, a oni tuż za mną. Przebiegłam przez bramkę i przewróciłam się, pociągnięta do tyłu przez jednego z nich. Wrzasnęłam, odwracając się i rozglądając. Elizy nigdzie nie było, a na dodatek chyba nikt mnie nie usłyszał, bo na podwórku obok sąsiad kosił trawę i jego kosiarka zagłuszała wszelkie odgłosy. Otworzyły się jednak drzwi i stanęła w nich Ola. Wrzasnęła, żeby się wynosili, żeby zostawili mnie w spokoju i podbiegła, ale od razu jeden z nich uderzył ją prosto w twarz, przewracając. Upadła na ziemię, nie podnosiła się. To przeraziło mnie jeszcze bardziej. Kurczowo trzymałam się bramki, gdy jeden z mężczyzn ciągnął mnie w stronę ulicy.
- ELIZA! ZRÓB COŚ, BŁAGAM!- wrzasnęłam przeraźliwie, zamykając oczy. Moje ręce nie wytrzymały i się puściłam, a oni wyciągnęli mnie na chodnik.
Nagle za nimi się pojawiła, jej oczy znowu były krwistoczerwone, włosy rozrzucone, a na całej twarzy widać było pojedyncze żyły. Ścisnęła pięści, a mężczyzna, który uderzył Olę wytrzeszczył oczy, złapał się za gardło, powoli robiąc fioletowy, nie mogąc złapać oddechu. Po chwili upadł na ziemie, nadal z fioletową twarzą i z tymi przerażonymi oczyma. Drugi z nich, widząc to puścił mnie i zaczął uciekać, ale po chwili wbiła się w niego niewiadomego pochodzenia gałąź i również upadł na ziemię.
Eliza chwyciła zarówno jednego jak i drugiego, znikając. Nie pozostał po nich nawet najmniejszy ślad. Ola usiadła na trawie, patrząc z przerażeniem na miejsce, gdzie przed chwilą rozegrało się całe wydarzenie. Trzęsła się ze strachu, mrugała co chwilę oczyma z niedowierzaniem.
- C-Co to było?- spytała, patrząc na mnie.- K-Kim oni byli? K-Kim była ta dziewczynka?
Zamarłam. A więc wszystko widziała. Widziała co stało się z tymi dwoma mężczyznami, a co najgorsze, widziała Elizę. Mój sekret przestał być już moim sekretem.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


3 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

anka9 aneczusia66Sobota, 17.Lipca.2010, 16:28
77.168.77.171

Fajne xDD  Choć długo się naczekałam, ale fajne :P

Ja :D Ja :D.Niedziela, 18.Lipca.2010, 12:01
83.4.54.56

"Była bardzo ładna pogoda, a wręcz zbyt piękna – słońce świeciło tak mocno, że nie dało się wytrzymać i już po kilku minutach chodzenia było się całym mokrym."- pogoda ostatnich kilku dni ;p.

Świetne! Naprawdę. Fajna atmosfera :)
Ja chcę jeszcze! :D

Ankka Ankka.Poniedziałek, 19.Lipca.2010, 13:56
83.22.143.203

Podoba mi się fragment z "ujawnieniem się" Elizy.
Ogólnie jak zwykle wszystko na duży plus.
Czekam na kolejny rozdział ;)
;**



*******
layout by Inez for Linkup


. księga . gości .
obejrzyj . wpisz się

. Horrorek .
Prolog
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Rozdział V
Rozdział VI
Rozdział VII
Rozdział VIII

. archiwum .
2010
Styczeń (3)
Luty (2)
Marzec (2)
Lipiec (2)



. odwiedzam .

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych